Pamiętnik Rodzinny Domańskich i Bogdanówki 1800-1945 r.

Słowo Wstępne

Przychodzę do przekonania, jak ważne są dzieje danej rodziny, które po długich latach zaczynają blednąć i schodzić w zapomnienie. 

Cóż z resztą jest warta rodzina, która nie zna swojej historii, skąd pochodzi, jak się rozrastała, jakie przechodziła koleje życia i w ogóle co działo się w rodzinie w ciągu długich lat? 

Druga Wojna światowa zrobiła w wielu rodzinach niesamowite zmiany. Moja rodzina została wydziedziczona ze swojej prastarej ojcowizny i rozegnana po szerokim świecie jak gniazdo ptaków przez jastrzębia. Pisząc te słowa napełnione goryczą i bólem serca, mam na myśli, że ci młodzi członkowie rodziny tam urodzeni i z tych stron w wiośnianym życiu wygnani i ci, którzy urodzili się poza Małopolską, nie będą wiedzieć, że ród ich pochodzi z ziemi podolskiej z tych pięknych okolic Zborowa, Tarnopola czy Lwowa. Nie będą wiedzieć, że te strony to prastare zagrody ich ojców, na których trwali i borykali się całe wieki, że te ziemie są przesiąknięte do głębin krwią i kośćmi pradziadów, że tam sypały się ofiary żyć najlepszych synów tej ziemi. 

Wobec tych faktów, które bieg czasu przekreśla i sprowadza w niepamięć tak ważne momenty dziejowe rodziny, postanowiłem zapisać do mego pamiętnika to wszystko, co odziedziczyłem po swoich rodzicach, którzy też pamiętali dużo podań od swoich rodziców i ludzi dużo od nich starszych, którzy pamiętali dawne czasy. 

Poza podaniami tych ludzi, w starych dokumentach mojego ojca, które pozostały po świętej pamięci dziadka i pradziadka, można było znaleźć dużo potwierdzeń dotyczących mojej rodziny, i dlatego ubolewam, że nie doczekały one moich lat dojrzałości. 

Pierwsza Wojna światowa w latach 1914-1918 zniszczyła tę dokumentację kompletnie, kiedy ja miałem piętnaście lat. Pamiętam, gdy byłem uczniem w trzeciej klasie i umiałem już dobrze czytać, zaglądałem często do dokumentów ojca, lecz byłem stanowczo za młody, aby tę dokumentację zrozumieć. Ciekawiły mnie najbardziej jakieś dziwne imiona minionych osób, których to imiona w obecnej całej Bogdanówce nie było. Poza tymi imionami może bardziej ciekawiły mnie stemple w formie znaczków pocztowych z podobiznami jakichś tam cesarzy. Dokuczałem ojcu często pytaniami, kto był ten Dominik, Leokadia, Bartłomiej lub Błażej. Ojciec dawał mi często odpowiedź, ale gdy mu się sprzykrzyło, mówił: 

— Uciekaj smarkaczu, bo i tak na tym się nic nie rozumiesz. 

Kiedy ojciec został zabrany na wojnę, ja nagle stał się o wiele starszym, choć nie z tytułu lat, ale z tego, że byłem najstarszym z płci męskiej. Mając ten przywilej u matki, robiłem to wszystko, co mnie ciekawiło. Dawniej ojciec nie pozwalał mi na podobną cenzurę jego dokumentów, a klucz od dużej skrzyni był ciągle pod opieką ojca lub matki. Dziś, gdy ojca zabrakło, matka mi tego nie zabraniała jako synowi i prawowitemu następcy. Wtedy ja to wszystko przeglądałem szczegółowo. 

Dokumentów był spory plik zwinięty w dużą tubę i związany czerwoną szeroką wstążką. Były to dokumenty bardzo stare, pożółkłe jak wosk i pisane tłustym rękopisem ptasim piórem. Dokumenty były różne, były akta sądowe, edykty płatnicze, mapki pól i ich nazwy, a co najważniejsze był testament, na którym były wyszczególnione imiona, które mnie tak ciekawiły. Druku było bardzo mało, a te które były dotyczyły tylko mojego już ojca. Te dokumenty dały mi do zorientowania się, jak żyli, czym byli i co posiadali moi pradziadkowie i dziadkowie.

Nie przepuszczałem jednak, że ta dokumentacja zostanie wnet zniszczona i że czas to zdziała, że nazwy miejscowości zatracą się w szarzyźnie lat.

Wobec tego trudno jest dzisiaj operować ścisłymi nazwami i datami tych tak dawno minionych lat i faktów, to jednak jest pewien sznur różańca, po którego paciorkach dochodzi się do pewnych odblasków istnienia i życia rodziny. To, co utkwiło w mojej młodocianej pamięci z tych dokumentów i podań można z całą pewnością ocenić na siedemdziesiąt procent. 

Taki pamiętnik rodzina powinna posiadać, bo to jest jakby testament przekazywany z pokolenia na pokolenie. Pragnę go pozostawić w spuściźnie dalszym pokoleniom, aby mieli jasny obraz, skąd ta rodzina pochodzi i jakie były jej wzloty i upadki. 

Co do istnienia Bogdanówki to notuję na podstawie podań takich starych ludzi, jakimi byli, stary Szamryk, Laskowski Michał, Nowak Jan lub stara Hreczkosijka, którzy pamiętali podania ze swoich lat dziecinnych, to znaczy od ludzi starszych od siebie około 70 lat. Ja sam Bogdanówkę pamiętam od 1910 roku już dosyć dobrze, czyli to też już minęło 50 lat. Bogdanówka na przestrzeni pół wieku zmieniła się bardzo dużo i to wszystko postaram się ująć we właściwym oryginale tego pamiętnika. 

Napisanie książki nie jest tak sprawą łatwą, bo położenie na papier wiele tysięcy słów wymaga dużo czasu i pracy, a zwłaszcza gdy słowa te mają mieć charakter dokumentarny oparty na podłożu prawdy. ,Chcieć to mórz,’ tak mówi stare przysłowie. Pisanie dla mnie tutaj w Kanadzie na obcej ziemi jest bardzo miłe, bo pisząc, wydaje mi się, że żyję wśród tych, którzy dawno odeszli do wieczności i wśród tych którzy żyją, ale odgradza mnie szeroka przestrzeń oceanu i lądu i niedane mi jest z nimi wymienić słów tak jak to było przed rokiem 1939.

Jan Domański
9 comments on “Pamiętnik Rodzinny Domańskich i Bogdanówki 1800-1945 r.
  1. Piotr Olender pisze:

    Jestem synem Józefa Olendra, którego rodzicami byli Anna (nie zauważyłem babci w wykazie) i Jan. Mój ojciec urodził się w Bogdanówce bodajże w 1930 roku (w dokumentach posiadał datę urodzenia 1931 ale podobno ksiądz ją zmienił by taty Niemcy nie wywieźli na roboty). Wiem, że są dwie wsie o tej samej nazwie leżące stosunkowo niedaleko od siebie, ale w tym przypadku chyba chodzi o tą właściwą (mniejszą). Pamiętam z opowiadań ojca, że dziadek był właścicielem/współwłaścicielem cegielni. To by się zgadzało z opisem.

    • janjaniga pisze:

      Witam pana,

      To jest możliwe że pana dziadek to jest ten sam współwłaściciel tej cegielni w Bogdanówce.
      Mnie ciekawi w jakie strony Polski pana ojciec został przeniesiony z Bogdanówki.
      Moi rodzice byli przeniesieni na Górny Śląsk do Wielowsi, 20km od Gliwic. Moja mama z domu Domańska była z 1928 roku i napewno pana ojciec byłby ją pamiętał jeżeli mieszkali w tej samej Bogdanówce.
      Ja jestem wnukiem Jana Domańskiego i mieszkam w Burlington, Ontario, Canada.
      Pozdrawiam i proszę o odpowiedź.

      Jan Janiga

      • Adam pisze:

        Panie Janie ja jestem wnukiem Jana Swirskiego , jednego z braci Swirskich synow Lukasza Swirskiego ktorzy kiedys mieszkali w Bogdanowce, o ktorej to pieknej przed wojna miejscowosci opowiadal mi moj dziadek, a ktorego po wojnie losy rzucily na pomorze zachodnie. Podobno Swirscy przed wojna mieli w Bogdanowce duze gospodarstwo. Czy slyszal Pan cos o tym?
        Pozdrawiam,
        Adam

        • janjaniga pisze:

          Jest jedno wspomienie specjalnie o Łukaszu gdy dziadek opisuje o „Białej Figurze”, która była koło pola pana Łukasza Świrskiego.
          Dziadka spis nazwisk jest wsparty na domach w Bogdanówce i kto był tam głową rodziny, a więc nie zawiera dalszego rodzeństwa. Jednak w książce opisuje o wielu innych znajomych i rodzinie w Bogdanówce.
          W dalszym ciągu ja będę udzielał więcej materiału o Bogdanówce na tej stronie internetowej.Proszę o cierpliwość i dalsze zaglądanie na tą stronę internetową. A, jeszcze coś, mój wujek, Władek Świrski, który ma 92 lat i jeszcze żyje niedaleko mnie w Waterdown, Ontario. On pochodzi też z Bogdanówki i ja z nim będę miał wkrótce rozmowę o tych wszystkich Świrskich, którzy żyli w Bogdanówce przed wojną. Przekażę wszystko w tej stronie internetowej.

  2. Wojciech pisze:

    Witam, Panie Janie na wstępie bardzo chciałem podziękować za Pana pomysł opublikowania wspomnień Pana Dziadka. Nazywam się Wojciech Olejnik jestem wnukiem Piotra Olejnika oraz prawnukiem Marii Olejnik Onyśko, czekam na Pana dalsze aktualizacje tej strony, w związku z tym że dziadek i prababcia umarli jak miałem niecały rok – bardzo interesują mnie losy moich przodków będę wdzięczny za każdą informacje dotyczącą rodziny Olejników oraz mieszkańców Bogdanówki. Serdecznie pozdrawiam,

    • janjaniga pisze:

      Dziekuje za pozdrowienia. Mnie ciekawi w jakie strony pana dziadek byl przeniesiony z Bogdanowki?

      • Wojciech pisze:

        Witam, w 1942 został wywieziony na roboty do Niemiec (miejscowość Albisheim). Ok. 1946 roku wrócił do Polski do miejscowości Wielowieś k. Gliwic, gdzie zamieszkała część mieszkańców Bogdanówki min. nasza daleka rodzina Filozofów, ostatecznie zamieszkał w miejscowości Krupski Młyn k. Wielowsi. W 1958 do Polski (do Krupskiego Młyna) przyjechała moja prababcia Maria Olejnik z domu Onyśko. Niestety nie miałem szczęścia ich poznać, urodziłem się w 1981 a Dziadek zmarł w 1982 a praBabcia w 1981. W związku z tym, będę wdzięczny za każdą informacje z Pana strony. Pozdrawiam,

  3. Jola pisze:

    Witam Pana Jana. Jestem z rodziny Olender z Bogdanówki, widziałam wcześniej komentarz wujka Piotra Olender. urodziłam się w 1976 roku a moi dziadkowie i pradziadkowie pochodzą z Bogdanówki. Interesuję się tą miejscowością, korzeniami dziadków i historią tej wsi. Moja rodzina została wysiedlona do Wielowsi.Z opowieści dziadka wiele faktów i nazwisk się zgadza. Odwiedzam Bogdanówkę co roku. Niestety moje ostatnie zródło wiedzy dziadek zmarł tydzień po powrocie z Bogdanówki 1.09.2016.Posiadam wiele fotografii aktualnej Bogdanówki gdyby był ktoś zainteresowany wybieram się tam za rok. Jest jeszcze stary cmentarz polski i wiele nazwisk się zgadza. Pozdrawiam. Jola

    • John Janiga pisze:

      Witam Panią Jolę,
      Dziękuję za imformacje i byłbym bardzo wdzięczny gdyby pani mogła mi posłać zdjęcia z teraźniejszej Bogdanówki. Chciałbym je umieścić na tej stronie internetowej, oczywiście z pani pozwoleniem.
      Który z Olendrów z Wielowsi jest pani rodziną i na jakiej ulicy oni mieszkali? Ja Wielowieś bardzo dobrze znam. Ja znałem Franciszka Olendra, który był kierownikiem szkoły podstawowej we Wielowsi w latch 1960tych i który mie uczył. On był pokrewniony z moją babcią Zofią Domańską (z domu Olender z Bogdanówki), która mieszkała we Wielowsi do 1960, w którym to roku wyjechała do Kanady. Wiem że było więcej Olendrów we Wielowsi i chciałbym się połapać kto był kto i czy było jakieś pokrewieństwo między nimi.
      Pozdrawiam
      Jan Janiga

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

W archiwum