Co się stało z ludźmi?

Historia pewnych rodzin w Bogdanówce

W wiosce było trzy rodziny Radomów, które nie miały z sobą żadnego związku rodzinnego. Pierwsza rodzina Radoma Karola, która już w Bogdanówce przestała istnieć dawno, pochodziła gdzieś z centralnej Polski. Ojciec Karola ścigany za udział w powstaniu w roku 1863 przeniósł się jakimś sposobem do Bogdanówki w młodym jeszcze wieku i tu pełnił obowiązki kowala. Jego syn Karol też pracował w kuźni aż do śmierci. Syn Karola wyjechał do Argentyny i rodzina ta przestała istnieć w Bogdanówce.

Drugi Radom Antoni pochodził z Nesterowiec i żył tu aż do roku 1936, w którym jako już chory poparzył się strasznie podczas pożaru i zmarł tego samego dnia. Jego syn, Antoni żył z matką w Bogdanówce do wojny i podczas wojny.
Trzeci, Piotr Radom pochodził z Bzowicy, a ożenił się z Katarzyną Filozof w Bogdanówce. W roku 1935 otrzymał posadę woźnego przy wydziale powiatowym w Zborowie i tam się przeniósł, sprzedając swój dom. I też ta rodzina przestała u nas istnieć.
Rodzina Nyczajów wymarła, a ostatni Michał wyemigrował do Argentyny na kilka lat przed wojną.
Rodzina Marciuków wymarła, oprócz dwoje dzieci, Stefci i jej młodszy brat, którzy wybrali się na Weroniaki w powiecie złoczowskim do swojej ciotki.
Rodzina Rudyków wymarła, a ostatnia Fesia wyszła za mąż za Szajuka.
Rodzina Hałajów dawno przestała istnieć, bo ostatnia Maria wyszła za mąż do Nesterowiec.
Żydowska rodzina Szachtera Shulima wymarła. Druga rodzina żydowska Rais Pinkasa wymarła, ostatnia zaś córka Berta ożeniona za Ronigera Maksa wyemigrowała do Argentyny. Rodzina Nusia Natana wymarła też, a ostatnia z członków rodziny Chajka wyszła za mąż do Jezierny. Dwie rodziny żydowskie Pundyka Wolfa i Shapiry Berty zostały wymordowane w czasie wojny przez banderowców.
Rodzina Ksenczyn przestała też istnieć, bo jedyny syn Jan ożenił się do Mszany. Rodzina Rusinowskich wymarła doszczętnie. Natomiast w Bogdanówce pojawiły się nowe nieistniejące przed tym nazwiska, takie jak Diaczuk, Początek, Blichar, Hilkiw, Szajuk i Szablij.
Rodzina Bodnarów też ostatnio nie istniała. Z rodziny Ładygów, niegdyś tak licznej, żył tylko jeden chłopak z łoża nieprawego, syn Katarzyny zabitej przez lipę Szklannego.

Tak już jest na tym świecie, że nic wiecznego nie ma. Czas buduje, czas rujnuje, czas pisze i skreśla. Dziś o tej Bogdanówce na pewno można by było dużo napisać, ale niestety jest ona ogrodzona rosyjską ,żelazną kurtyną’.

Ostatni list Jana Majbrody doniósł mi, że Bogdanówka w obecnym roku 1957 posiada około stu domów, czyli wieś zmalała o przeszło pięćdziesiąt domów. Nadmienia też, że żadnego domu nie można nazwać gospodarstwem. Są to po prostu zupełnie biedne domy, do których ścieżki tylko pozostały, a drogi zniknęły, przez które dawniej jeździły wozy z naładowanymi snopami zboża. Cudna planowa gospodarka zmieniła zagrody i całą wieś w gniazdo nędzarzy, w którym można usłyszeć tylko ciche westchnienie i skargę. Trudna praca dnia nie wystarcza na chleb codzienny, a cóż można myśleć o jasnej białej koszuli, krawacie czy o dobrej marynarce o sto procentowej wełnie, jak to było dawniej. Czytając podobne listy, często myślałem, och, gdybym tak był jakimś niewidzialnym duchem, poleciałbym zaraz zobaczyć to wszystko i chociaż na chwilę wstąpiłbym do swojego opuszczonego domu, w którym nikt nie żyje, tylko chyba duch mojego świętej pamięci ojca leci tam po nocach, tak jak leci do niego moje własne serce.

Jan Domański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

W archiwum